Naturalne sypkie pudry matujące - HITY i KITY

Naturalne sypkie pudry matujące - HITY i KITY
Cześć,

Puder to jeden z nieodłącznych atrybutów kobiecej kosmetyczki. Może służyć nam do wygładzania, rozświetlania, utrwalania czy matowienia - jeden kosmetyk a tyle możliwości. Jako posiadaczka cery mocno przetłaczającej się w strefie T zawsze muszę mieć pod ręką dobry puder matujący, ale znalezienie takiego który sprostałby moim oczekiwaniom nie jest łatwe.


Everyday Minerals Finishing Dust, Ecocera Puder ryżowy, Fixer, Mohani Puder ryżowy, Innisfrree, No-Sebum Mineral Powder

Mój idealny puder musi oczywiście matować, ale przy tym nie wysuszać skóry, musi mieć naturalny skład bez zbędnych dodatków i substancji drażniących czy szkodliwych (przede wszystkim parafiny czy silikonów, które mnie zapychają). Najlepiej, żeby był trwały oraz ładnie wygładzał skórę bez podkreślania nierówności czy skórek i był transparentny.
Tylko czy taki ideał istnieje? Ja cały czas go poszukuję, ale przedstawię Wam kilka propozycji z mojej kosmetyczki, które są blisko ideału oraz te które się kompletnie nie sprawdziły.


Puder bambusowy z jedwabiem Biochemia Urody

To pierwszy sypki puder naturalny z jakim miałam odczynienia. Jest tani i wydajny oraz ma najprostszy skład ze wszystkich przeze mnie testowanych. Puder bambusowy składa się tylko z jednego składnika Bambusa Arundinacea Stem Powder, a jeżeli wybierzecie opcję z jedwabiem dochodzi drugi składnik, czyli puder jedwabny. Ma on postać białego proszku, który zgodnie z opisem ma stać się transparentny na skórze. Jedno opakowanie starcza na bardzo długo z jednej prostej przyczyny - nie można z nim przesadzić, bo będzie widoczny na twarzy. Trzeba nakładać go lekką ręką i pamiętać, że lepiej nałożyć mniej i dołożyć, gdyż lekko bieli. Do minusów zaliczam też mocne pylenie przy nakładaniu.
Moim ulubionym sposobem na nakładanie go było stemplowanie pędzlem a następnie delikatne omiatanie czystym pędzlem. Aby pozbyć się pudrowości lub efektu bielenia można nałożyć go zwilżoną gąbeczką delikatnie wklepując.
Jeżeli chodzi o mat  to jest przyzwoity, ale puder nie sprawiał,  że moja skóra była matowa od rana do wieczora. Wydłużał trwałość makijażu i matowość o jakieś dwie godziny w porównaniu do innych pudrów drogeryjnych. Nie powodował u mnie żadnych negatywnych skutków takich jak zapychanie czy podrażnianie skóry. Zdecydowanie wart wypróbowania.

Puder ryżowy Fixer Ecocera


Ecocera, puder ryżowy, Fixer

Ten puder kupiłam kiedy skończył mi się puder bambusowym. Byłam ciekawa czy jest między nimi jakaś różnica. I jest :).
Pierwszą z nich jest skład. Producent zapewnia, że produkt jest w 100% naturalny, ale wbrew pozorom jego głównym składnikiem nie jest jest puder ryżowy lecz dimethylimidazolidinone, czyli związek chemiczny powstający w reakcji skrobi ryżowej ze swojsko brzmiącym 3-dimethyl-4, 5-dihydroxy-2-imidazolidinone. Skrobia ryżowa jest na drugim miejscu. Oprócz tego zawiera też stearynian magnezu - substancję dozwolona nawet w suplementach i lekach, ale budzącą coraz większe kontrowersje. Do tego dwa konserwanty w tym niepolecany kobietom w ciąży phenoxyethanol i zupełnie niepotrzebną substancję zapachową. Skład nie jest zatem idealny.
Podobnie jak puder bambusowy bieli skórę, ale efekt ten jest naprawdę minimalny i można go łatwo zminimalizować nakładając na mokro. Jest też drobniej zmielony i nie pyli  tak mocno jak odpowiednik z bambusa. Bardzo ładnie wygładza skórę. Oczywiście nie daje żadnego krycia, ale mat jest trwały i utrzymuje się w moim przypadku około 4-5 godzin. Nie zauważyłam by powodował jakieś problemy skórne i raczej współgra z większością podkładów, także tych mineralnych. Opakowanie jest ogromne a jego koszt to ok. 19 PLN za 15 gram. Na pewno zostanie w mojej kosmetyczce na dłużej.

Puder ryżowy Mohani

Posiadam tylko próbkę. Zauważyłam, że ten puder jest bardziej zbity (tworzą się w nim grudki)  w swojej konsystencji niż puder z Ecolore, jednak nie wpływa to w żadnym stopniu na jego stosowanie i pod względem właściwości jest niemal identyczny. Również lekko bieli i wygładza skórę. Przedłuża trwałość makijażu i matowość skóry do 5 godzin.
Składa się z  Oryza Sativa Strach, Magnesium Stearate, Isopropyl Myristate, Glycine Soja oil, Safflowe Seed Oil, Linoleic Acid, Retinyl Palmita. Zawiertość substancji oleistych może zapobiegać wysuszeniu skóry i przypasć do gustu osobym z sucha skórą, ale wosk Isopropyl Myristate może mieć działanie komodogenne.
Jest też droższy od poprzednika za 5 gram płacimy około 30 PLN.

Finishing Dust Everyday Minerals


EDM, Everyday Minerals Finishing Dust

Mam mieszane uczucia wobec tego produktu. Pierwszy raz dostałam go jako próbkę i się nim zachwyciłam. Niestety po zakupieniu pełnowymiarowego opakowania zmieniłam zdanie. Przyczyną może być fakt, że jakiś czas temu producent zmienił jego skład i dodał Citric Acid, który jest substancją bezpieczną, ale jak to kwas, może powodować przesuszenie skóry. Oprócz tego składa się on głownie ze skrobi ryżowej, wyciągu z czarnej porzeczki i tlenków żelaza.
Puder jest dość drogi. W Polskim sklepie EDM musimy zapłacić za niego aż 72,90 PLN za 4,8 gramy. Ja swój kupiłam przez stronę iherb.com i zapłaciłam ok. 40 PLN. 
Puder ten jest bardzo drobno zmielony i w przeciwieństwie do poprzedników ma żółty kolor. Producent zapewnia, że kolor ma być niewidoczny na twarzy i pasuje do wszystkich karnacji, ale nie mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem. W przypadku osób o bardzo jasnej skórze może  być widoczny.
Oprócz tego nie współgra dobrze ze wszystkimi kosmetykami. Zauważyłam, że  nieładnie wygląda zastosowany na jasnych podkładach mineralnych - tworzy plamy koloru i wchodzi w pory. Lepiej sprawdza się na tradycyjnych podkładach płynnych kiedy tylko omieciemy nim twarz. Daje wtedy efekt wygładzenia. Niestety jego właściwości matujące są bardzo przeciętne.  Myślę, że jeżeli ktoś szuka pudru z dobrym, naturalnym składem i delikatnym kolorem to może być dobry wybór, ale przed zakupem pełnowymiarowego opakowania koniecznie należy zaopatrzyć się w próbkę (dostępne na polskiej stronie EDM).


No-Sebum Mineral Powder Innisfree

Z mojej perspektywy to największy bubel w tym zestawieniu. Jego jedynym plusem jak dla mnie jest urocze opakowanie z malutkim puszkiem do nakładania. Kupiony przez iherb.com kosztował trzydzieści kilka złotych. 
Wbrew nazwie nie jest to produkt mineralny czy  nawet naturalny.
W składzie ma m. in. silikony, syntetyczny emulgator ethylene/acrylic acid copolymer używany np. w lakierach do włosów czy paznokci oraz konserwant 1,2-hexanediol mogący drażnić skórę. Patrząc na listę składników dziwi mnie, że wiele osób poleca go dla skór problemowych ze skłonnością do wyprysków. Owszem zawiera on minerał Jeju, ale jest on wymieniony gdzieś na środku składu więc jego ilość może być nieznaczna.
Na plus dodam, że dwa główne składniki są całkowicie naturalne i niegroźne, a jest to krzemionka i skrobia kukurydziana (żeby nie było aż tak różowo pochodząca z kukurydzy modyfikowanej ;)).
Przechodząc do właściwości, bo to przede wszystkim one wpłynęły na moją negatywna ocenę, puder jest bardzo widoczny na skórze. Podkreśla suche skórki, nierówności i jest bardzo wysuszający. Na pewno nie radziłabym stosować go pod oczy. Za każdym razem kiedy go nakładałam rujnował mi makijaż do tego stopnia, że musiałam go zmyć i położyć od nowa.
Nie wypowiem się o jego właściwościach matujących, bo niestety nie był on na mojej twarzy na tyle długo bym mogła zaobserwować jak się zachowuje. Do tego ma on silnie miętowy zapach, który mi osobiście nie pasuje.
Muszę jednak wspomnieć, że w internecie ma ona bardzo dużo pozytywnych opinii, więc możliwe że jestem odosobnionym przypadkiem i tylko moja wyjątkowo trudna cera z nim nie współgra. 


Everyday Minerals Finishing Dust, Ecocera Puder ryżowy, Fixer, Mohani Puder ryżowy, Innisfrree, No-Sebum Mineral Powder

Skrobia ziemniaczana

Opcja najtańsza i najbardziej dostępna do zrobienia samemu w domu. Ze skrobią stosowaną jako puder bawiłam się na początku mojej przygody z naturalnym makijażem. Muszę przyznać, że faktycznie ma ona właściwości matujące i wygładzające, ale niestety sama w sobie jest bardzo trudna do równomiernego nałożenia. Bieli i może stworzyć widoczne plamy na makijażu. Próbowałam różnych technik nakładania i najlepiej sprawdzała się nabierana na palec w minimalnej ilości i wklepywana w problematyczne miejsca takie jak broda czy nos. Moim zdaniem nie sprawdza się jako puder wykończeniowy, ale można spróbować zastosować ją przed makijażem jako dodatkową warstwę matującą. Stosowana codziennie może trochę przesuszać skórę, ale nie zauważyłam żeby powodowała u mnie zapychanie czy wypryski. Dodam, że używałam ją tylko okazjonalnie.

Na swojej liście życzeń mam jeszcze Mega Matte Kapok Tree Powder z Pixie i na pewno podzielę się moją opinią po wypróbowaniu.

A jakie są wasze ulubione pudry matujące? A może wolicie efekt rozświetlenia? 

Korektor naturalny Hynt Beauty Duet Perfecting Concealer w kolorze Light

Korektor naturalny Hynt Beauty Duet Perfecting Concealer w kolorze Light

Cześć,

Dzisiaj omówię kosmetyk wobec którego miałam ogromne oczekiwania. Niemal legendarny w amerykańskiej blogo i vlogosferze korektor z Hynt Beauty - Duet Perfecting Concealer, który pojawia się w co drugim filmie na YT dotyczącym naturalnych korektorów. W Polsce jest trudno dostępny. Ja swój kupiłam przez stronę www.gloworganicbrighton.co.uk.


Hynt Beauty Duet Perfecting Concealer, Hynt Beauty,  korektor, DC 02 

Cena:
24 USD    Kolor: DC02 Light    Pojemność: 6 gram    Data ważności: 12 ms od otwarcia

Skład: Firma Hynt Beaty to marka produkująca kosmetyki z naturalnych, niedrażniących skórę składników. Nie znajdziemy w nim silikonów, parabenów, PEG-ów czy parafiny. 

Caprylic/Capric Triglyceride, Triisostearyl Citrate, Acacia Decurrens/Jojoba/Sunflower Seed Cera Wax/Polyglyceryl-3 Esters, Hydrogenated Jojoba Oil, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Stearalkonium Hectorite, Propylene Carbonate, (Mixed) Tocopherols (Vitamin E-Natural Preservative), Tocopheryl Acetate, Oleic Acid, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract, Theobroma Grandiflorum (Cupuacu) Seed Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Boron Nitride. May Contain +/-: Titanium Dioxide CI 77891, Iron Oxides CI 77491, CI 77492, CI 77499.

Opakowanie: Szklany słoiczek z efektem "zmrożenia" i plastikową nakrętką zapakowany w różowy kartonik. Eleganckie, ale niehigieniczne. Stara wersja była zamknięta w tubce co jest według mnie lepszym rozwiązaniem.


 
Hynt Beauty Duet Perfecting Concealer, Hynt Beauty,  korektor, DC 02 Light
 Light
Działanie: Na początku zaznaczę, że kupiłam go z myślą o zamaskowaniu cieni pod oczami. Korektor jest bardzo zbity i gęsty. Producent zaleca stosowanie go solo jako korektor lub po zmieszaniu z kremem nawilżającym jako podkład. W tej drugiej opcji jest jak dla mnie za ciężki do stosowania na całą twarz, dlatego testowałam go tylko w okolicach oczu. Przed aplikacją wymaga dobrego rozgrzania palcami, żeby uzyskał bardziej kremową konsystencję. Radzę też dobrze nawilżyć okolice oczy, bo nakładany w większej ilości może być widoczny na skórze. Niestety trzeba się trochę napracować, żeby ładnie go rozprowadzić. Myślę, że w starej wersji, czyli w formie musu sprawdziłby się zdecydowanie lepiej.

Krycie ma średnie w kierunku mocnego, ale moje ekstremalnie fioletowe żyłki pod oczami nadal pod nim prześwitują. Kolor jest bardzo ładny, beżowy z żółtymi podtonami. Jest mocno kryjący i bardzo trwały, nawet bez pudrowania. Nie zbiera się mocno w zmarszczkach, ale nie jest tak, że w ogóle w nie nie wchodzi. Wystarczy jednak lekko przetrzeć je palcem by linie zniknęły. Myślę, że jako korektor pod oczy jest całkiem niezły, ale ta jego nieszczęsna konsystencja utrudnia dokładnie rozprowadzenie kosmetyku w tak trudnym miejscu jakim są okolice oczu.

Hynt Beauty Duet Perfecting Concealer, Hynt Beauty,  korektor, DC02 


Ogólna ocena: Bardzo ciężko jest mi ocenić ten produkt. Ma wiele plusów, ale po jego  wysokiej cenie i pozytywnych opiniach spodziewałam się czegoś lepszego. Na pewno jest to jeden z lepszych korektorów o naturalnym składzie. Myślę, że będzie spisywał się bardzo dobrze u wielu osób zarówno pod oczami jak i na innych partiach twarzy. Wart wypróbowania przez osoby, które chcą zmienić kosmetyki kolorowe na te o naturalnym składzie. Natomiast jeżeli używacie drogeryjnych produktów i nie zależy wam na eko składzie  to spokojnie znajdziecie lepszy korektor w niższej cenie.

Więcej swatchy znajdziecie w moim poście z porównaniem korektorów naturalnych tu.


Mineralnie - Podkład i róż Claré Blanc

Mineralnie - Podkład i róż Claré Blanc
Cześć,

Cieszy mnie, że na naszym rodzimym rynku działa coraz więcej firm specjalizujących się w naturalnym makijażu i pielęgnacji. Claré Blanc jest własnie jedną z takich marek, a w ich asortymencie możemy znaleźć niemal wszystkie kosmetyki potrzebne do wykonania makijażu: podkłady, róże,bronzery, pudry, rozświetlacze, cienie do powiek i do brwi a nawet eyeliner. Nie zabrakło także pędzli. Bardzo ciekawym produketm tej firmy, na który warto zwrócić uwagę na podkład mineralny w kompakcie.
Marka stawia na wysoką jakość produktów oraz właściwości pielęgnacyjne, dlatego ceny nie należą do najniższych i wahają się od 45,90 PLN za cienie do 129,90 PLN za podkład.
Clare Blanc, Claré Blanc, podkład minerlany Clare Blanc, róż minerlany, róż minerlany Charming
Na szczęście przed zakupem pełnowymiarowego opakowania możemy kupić próbki. Cena za 0,5 gram podkładu wynosi 9,90 PLN. Tyle samo zapłacimy za próbkę różu. Kosztowniejsze są próbki cieni za które musimy zapłacić 19,90 PLN. Niestety, nie ma dostępnych próbek podkładu w kompakcie. Ja zdecydowałam się na zakup próbki Regulującego Podkładu SPF 15  oraz różu.


Regulujący Podkład Mineralny SPF 15  Claré Blanc

Cena: 9,90-129,90 PLN    Kolor: Neutral 230    Pojemność: 05-14 gram    Data ważności: 24 ms od otwarcia

Skład: Tak jak w większości podkładów mineralnych głównym składnikiem jest mica. Ciekawymi dodatkami są natomiast serica, czyli puder jedwabny i olejek jojoba. Te dwa składniki mogą przypaść do gustu osobom z suchą skórą. Puder jedwabny znany jest ze swoich właściwości odbijających światło i przedłuża trwałość. Składnik ten nie jest wegański.

MICA CI 77019, TITANIUM DIOXIDE CI 77891, ZINC OXIDE CI 77947, SERICA, JOJOBA ESTERS. MAY CONTAIN: CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77007

Opakowanie: Próbka zapakowana jest w elegancki mały słoiczek wykonany z wysokiej jakości plastiku imitującego szkło. Na wieczku nie ma nazwy firmy, ale możemy zobaczyć motto marki: care about you. W środku mamy sitko zabezpieczone folią ochronną, którą zrywamy przed pierwszym użyciem.

Działanie: Producent reklamuje produkt jako dokładnie rozdrobniony, naturalny podkład nadający się nawet dla skóry wrażliwej. Jako, że produkt nie należny do najtańszych miałam wobec niego duże oczekiwania. Wiele blogerek pisało, że jest bardzo trwały i kremowy w konsystencji. Na mojej mocno przetłuszczającej się strefie T i normalnych policzkach miał nie lada wyzwanie. Faktycznie ma trochę bardziej "kremową" konsystencję od innych minerałów co widać po tym, że nie pyli się on tak mocno. Nakłada się równomiernie zarówno na sucho jaki i na mokro. Jego krycie opisałabym jako lekkie w kierunku średniego i oczywiście można je budować, ale odbije się to na ilości zużytego kosmetyku. Trwałość nie jest zła, ale niestety nie jest ona dłuższa od innych topowych podkładów mineralnych. Miałam wrażenie, że niestety po kilku godzinach wzmógł on delikatnie  efekt błyszczenia się mojej skóry, dlatego polecałabym go bardziej dla osób o suchej lub normalnej skórze. Dużym plusem są jego właściwości optycznego wygładzania. Nie podkreśla on nadmiernie porów czy zmarszczek, lecz ładnie je maskuje. Niestety po 8 godzinach staje się bardziej widoczny na skórze tworząc w niektórych mocno przetłuszczających się miejscach bardzo delikatne "ciastko". Kolor 230 jest bardzo ładnym jasnym beżem bez żółtych podtonów. 

Lily lolo Blondie, Lily lolo, blondie, Clare blanc 230, Clare blanc Neutral, podkład minerlany
Ogólna ocena: Bardzo dobry podkład dla osób szukających produktu mineralnego, który nie będzie mocno wysuszał. Osoby ze cerą przetłuszczającą się mogą być zawiedzione słabym matem, ale nie jestem w stanie ocenić czy z czasem wymienione w nazwie właściwości regulujące podkładu nie wpłynęłyby na zmniejszenie się błyszczenia skóry. Ja nie zdecyduję się na zakup pełnowymiarowego opakowania, ale myślę, że  zdecydowanie warto go wypróbować.


Róż minerlany Charming 705 Claré Blanc

Cena: 9,90-74,90 PLN    Kolor: Charming    Pojemność: 0,5-4,0 gramy    Data ważności: 24 ms od otwarcia

Skład: Niemal identyczny jak podkładu mineralnego. Także zawiera pielęgnacyjne składniki jak olejek jojoba i białko jedwabiu i nie zawiera sztucznych barwników czy konserwantów.

MICA CI 77019, TITANIUM DIOXIDE CI 77891, SERICA, JOJOBA ESTERS. MAY CONTAIN: CI 77491, CI 75470, CI 19140

Clare Blanc, róż do policzków Charming, Clare Blanc róż 705
Opakowanie: Identyczne jak próbki podkładu.

Działanie: Kolor Charming który wybrałam to bardzo intensywny, cukierkowy róż. Można stopniować jego intensywność i nałożony oszczędnie buduje bardzo naturalnie wyglądający rumieniec. Nie ma w sobie żadnych rozświetlających drobinek i jest całkiem matowy. Trwałość jest przyzwoita, ale zdecydowanie nie wytrzymuje on pocierania czy dotykania i znika wtedy z twarzy szybciej. 

Ogólna ocena: Wydajny i przyjemny w stosowaniu produkt, który zachęcił mnie do przetestowania innych kolorów. 

Mineralnie - Podkład Amilie Creme Brulee

Mineralnie - Podkład Amilie Creme Brulee

Cześć,

Po przetestowaniu próbek z Everyday Minerals postanowiłam kupić moje pierwsze pełnowymiarowe opakowanie minerałów.

Bardzo długo zastanawiałam się, którą firmę wybrać. W końcu wybór padł na polską markę Amilie. Na decyzję wpłynęła przede wszystkim cena (kupowany kilka lat temu kosztował 36 PLN za 5 gram, teraz kosmetyk kosztuje 44,90 PLN za 7 gram) oraz pozytywne opinie blogerek, które wypróbowały już podkłady tej firmy.

Po ok. trzech dniach od złożenia zamówienia przesyłka dotarła pod mój dach.
Do podkładu dołączona była książeczka z "instrukcją obsługi" dla niewtajemniczonych oraz próbka różu do policzków w odcieniu Bing Cherry.

Amilie, podkład mineralny , Creme Brulee

Cena: kiedyś 36PLN teraz 44,90 PLN    Kolor: Creme Brulee (gama Coverage)  Pojemność: kiedyś 5 gram teraz 7 gram    Data ważności: 24 ms od otwarcia

Skład: Typowy dla produktów czysto mineralnych. Nie zawiera zbędnej chemii ani dodatków pielęgnacyjnych. Może zawierać filtry mineralne, ale prawdopodobnie ich ilość jest znikoma, ponieważ producent nie informuje jakiejkolwiek ochronie przeciwsłonecznej. Obecnie dostępne są nowe formuły z dodatkiem np. olejku jojoba.

MICA, MAY CONTAIN: TITANIUM DIOXIDE, ZINC OXIDE, IRON OXIDES, CHROMIUM OXIDE GREEN, ULTRAMARINES, CALCIUM CARBONATE

 
Amilie, podkład mineralny , Creme Brulee

Opakowanie: ładny słoiczek z którego szybko starły się litery. Podkład był szczelnie zamknięty co gwarantowała naklejka zabezpieczająca na sitku. Małym minusem był fakt, że była ona bardzo mocno przyklejona i miałam problem z jej zdjęciem. Kilka minut walki wystarczyło i wyszłam z tej bitwy zwycięsko.

Działanie: Podkład jest bardzo lekki i matowy. Nie daje on żadnego rozświetlenia czy subtelnego glow, o którym pisze  producent. W moim przypadku jest to plus, bo mam cerę mieszaną. Dziewczynom z cerą suchą może okazać się zbyt tępy przy nakładaniu. W przypadku Amilie, krycie jest lekkie, ale stopniowalne. Pierwsza warstwa wyrównuje koloryt i daje bardzo naturalny efekt. Zazwyczaj nie nakładam więcej niż dwie warstwy, gdyż zależy mi właśnie na tym naturalnym wyglądzie. Trwałość jest słaba. Podkład zostaje na twarzy przez ok. 4h, ale już po 2 godzinach świeci mi się nos i broda. Po 4 godzinach  bez poprawek znika z nosa i zaczyna być bardziej widoczny na twarzy. Kolor, który wybrałam to Creme Brulee z gamy Golden. Niestety wybierałam w ciemno i jest trochę zbyt żółty. Następnym razem przetestuję odcień Sesame, który jest odrobinę jaśniejszy (Edit: po przetestowaniu odcienia Sesame okazało się, że jest on jaśniejszy, ale zawiera drobinki rozświetlające, których nie było w Creme Brulee).




















Ogólna ocena: Oceniam podkład jako bardzo przeciętny. Jego największymi plusami są naturalny efekt i co jest dla mnie bardzo ważne dobry wpływ na cerę. Nie pogarsza on jej stanu i może być spokojnie stosowany przez dziewczyny borykające się z trądzikiem. Przy dłuższym stosowaniu lekko przesusza skórę. Jego wadami jak dla mnie jest krótka trwałość oraz lekkie krycie.



Plastry oczyszczające wągry AVON - test i recenzja

Plastry oczyszczające wągry AVON - test i recenzja

Cześć,

Ten artykuł dotyczy produktu z 2013 roku. Nie jest on już chyba w sprzedaży, ale był to ciekawy produkt, który dzięki uprzejmości koleżanki miałam okazję przetestować - paski oczyszczające wągry w formie żelu z firmy AVON Liquid Extraction Strips.
 
AVON, Clear skin professional, Liquid Extraction Strip, GEL anti-points noirs, paski oczyszczające wągry, paski oczyszczające wągry w formie żelu
Wągry są problemem, z którym zmagam się od zawsze. Jak to zazwyczaj bywa w przypadku cery mieszanej największe skupiska czarnych punkcików znajdują się na nosie i brodzie. Nie wygląda to zbyt apetycznie :/

Zanim zrozumiałam, że taka moja uroda i z wągrami nie da się wygrać (dziękuję mamusiu za dobre geny ;)) przeszłam okres eksperymentów i prób pozbycia się ich wszystkimi dostępnymi środkami. W liceum używałam plastrów Nivea, które były bardzo dobre, ale z czasem stały się trudno dostępne, dlatego przerzuciłam się na plastry Beauty Formulas Deep Cleansing Beauty Stripes . Niestety okazały się one o wiele gorsze od swoich poprzedników (więcej recenzji możecie znaleźć na wizażu).

Ostatecznie zrezygnowałam z używania plastrów, bo rezultat jaki dawały utrzymywał się bardzo krótko, a ból przy ich używaniu śmiało można porównać z depilacją tyle, że na nosie.

Jednak, kiedy moja współlokatorka przyniosła nowość z AVON postanowiłam, że koniecznie muszę to wypróbować. Sama idea nie jest bardzo rewolucyjna. W sieci od jakiegoś czasu można znaleźć przepis na plastry domowej roboty. Ich głównym składnikiem jest żelatyna spożywcza. Więcej informacji na ten temat możecie znaleźć na blogu Czaraszki.

Plastry z AVON są jednak o wiele prostsze w użyciu, bo nie musimy bawić się w przygotowywanie żadnej mieszanki i jej podgrzewanie. Formuła gęstego żelu w kolorze niebieskim jest też łatwa w aplikacji
 
AVON, Clear skin professional, Liquid Extraction Strip, GEL anti-points noirs, paski oczyszczające wągry, paski oczyszczające wągry w formie żelu
Żel jest też bardzo wydajny. Nawet bardzo cienka warstwa spełnia swoje zadanie i nie rwie się przy zdejmowaniu. Opakowanie 30 ml starczy spokojnie na kilka miesięcy regularnego używania. To duży plus, bo sztandarowe plasterki pakowane są po 10 sztuk a kosztują około 15 - 20 zł.

A teraz przejdźmy do bardziej drastycznych fotek ;). Wrażliwcy lepiej niech nie zjeżdżają niżej! 

Oto zdjęcie po nałożeniu żelu:
 
AVON, Clear skin professional, Liquid Extraction Strip, GEL anti-points noirs, paski oczyszczające wągry, paski oczyszczające wągry w formie żelu
TR
Te bardziej niebieskie prześwity to miejsca, w których nałożyłam więcej produktu ale zapewniam was, że był on rozprowadzony na całym nosie. 

Zgodnie z radą producenta odczekałam około 20 minut od nałożenia po czym zerwałam plaster. Zszedł on bez większych problemów w całości. Ból za to był nieziemski.

A tak wygląda plaster po robocie:

AVON, Clear skin professional, Liquid Extraction Strip, GEL anti-points noirs, paski oczyszczające wągry, paski oczyszczające wągry w formie żelu
Nie udało mi się na zdjęciach uchwycić jak dużo wągrów zebrał, ale spisał się na medal. Dziewczyny, które używają plastrów domowej roboty nie będą zaskoczone, gdyż efekt jest podobny jak ten przy stosowaniu żelatyny. 

Produkt zdecydowanie należy do udanych. Jest wydajny, łatwy w użyciu i co najważniejsze spełnia swoje zadanie. 

Mineralnie - Podkład Everyday Minerals test i recenzja

Mineralnie - Podkład Everyday Minerals test i recenzja

Cześć,

Podkłady mineralne to jedne z pierwszych naturalnych kosmetyków z jakimi miałam do czynienia. Na początku podchodziłam do nich sceptycznie. Nie wierzyłam, że taki "proszek" może cokolwiek zakryć lub wyrównać, ale duża ilość pozytywnych opinii przekonała mnie do spróbowania.

Na pierwszy ogień poszedł podkład z Everyday Minerals, o którym słyszałam już kilka lat temu. Jest to firma amerykańska, która jest jednym z pionierów produkcji kosmetyków mineralnych. Na ich stronie internetowej można zamówić bezpłatny zestaw próbek (kiedy ja zamawiałam był to zestaw 7 próbek teraz liczba zmniejszyła się do 5). Ja zamawiałam bezpośrednio ze strony producenta w USA i jedyny koszt jaki poniosłam to koszt przesyłki (ok. 4 $). Obecnie funkcjonuje już Polska strona EDM poprzez którą możemy zakupić próbki.

Po około 3 tygodniach od złożenia zamówienia w mojej skrzynce pocztowej znalazłam taki oto pakunek:


W środku znajdowało się 5 próbek podkładów, jedna próbka różu i pudru fiksującego, karta informacyjna z opisem produktów i polityką firmy oraz karta z instrukcją dotyczącą aplikacji.

Everyday Minerals próbki

Kupowanie podkładów nigdy nie jest łatwe. Nawet wybierając podkład w drogerii ciężko jest dobrać odpowiedni kolor. W przypadku minerałów jest to o tyle trudniejsze, że większość firm produkujących kosmetyki w 100% mineralne posiada tylko sklepy on-line. EDM dostaje ode mnie wielki plus za możliwość (prawie) darmowego przetestowania ich produktów, co znacznie zmniejsza ryzyko wywalenia pieniędzy w błoto. 

Podkłady EDM nazwane są przez firmę bazami (base) i dzielą się na 3 rodzaje:
  • Matte base - podkład matujący, mający dawać mocne krycie jednocześnie nie powodując uczucia ciężkości
  • Semi-matte - podkład lekko rozświetlający, mający spełniać te same funkcje co matujący, ale zawiera w sobie maciupkie drobinki brokatu
  • Jojba base - najbardziej kremowy i z założenia najbardziej nawilżający z całej czwórki, mający dawać satynowe wykończenie
Posiadam skórę mieszaną, z tendencją do przetłuszczania na nosie i brodzie, wybrałam  więc 2 próbki Matt base, 2 próbki Semi-matte i jedną It base.
Jako pierwszą przetestowałam próbkę Semi-matte w kolorze medium beige neutral.
Mam raczej jasną skórę i ten kolor okazał się troszkę za ciemny. Na zdjęciu ciężko jest zobaczyć dokładny kolor, ale próbka na kartce bardziej odzwierciedla jego realny wygląd.

Everyday Minerls, EDM medium baige neutral, medium beige neutral, semi matte mase

Everyday mineralas, EDM beige neutral, beige neutral, matte base

Cena: 0-4,9PLN    Kolor: Medium Beige Neutral(gama Semi-Matte) i Beige Neutral (gama Matte)    Pojemność: 0,14 gram

Skład: Składy mogą różnić się w zależności od koloru czy formuły, ale są one niemal całkowicie naturalne. Jedynym dodatkiem, który może mieć działanie komodogenne i jest półsyntetykiem jest Lauroyl Lysine.

Tlenek Cynku (CI77947), Dwutlenek Tytanu (CI 77891), Lauroyl Lysine, Mika (CI 77019), Tlenek Żelaza (CI 77491, CI 77492, CI 77499, ultramaryna (CI 77007)

Opakownaie: Próbki przychodzą w ładnych woreczkach strunowych marki EDM.

Działanie: Podkład jest drobno zmielony i trochę się pyli. Jak każdy mineralny podkład może być nakładany na sucho lub na mokro. Ja Do aplikacji użyłam pędzla Hakuro H50s który spryskiwałam wodą mineralną. Krycie może nie jest mocne, ale kolor twarzy jest wyrównany. Niestety moje gigantyczne pryszcze na brodzie nie zostały ukryte, ale z tym nie radzą sobie nawet mocno kryjące fluidy. Co natomiast totalnie mnie urzekło i przekonało do minerałów to fakt, że jest on niemal kompletnie niewidoczny na twarzy. Tworzy delikatną poświatę, która wygląda jak druga skóra.
Bardzo podba mi się też lekki efekt rozświetlenia, które jest delikatne i daje wrażenie promiennej cery. Co do matowienia to jest raczej słabe. Po ok 3 h moja skóra zaczyna się świecić w strefie T i muszę posiłkować się bibułkami matującymi.
Trwałość jest raczej średnia i w moim przypadku wynosi jakieś 4-5 h, w zależności czy akurat dotykałam często twarzy czy nie. 

Pod spodem zdjęcia przed i po nałożeniu minerałów. na górze kolor Medium Beige Neutral, a pod spodem Beige Neutral.










































Kolor beige neutral okazał się dużo jaśniejszy od medium beige neutral. Jest on prawie idealny dla mojej jasnej karnacji. 

Pamiętajcie, że jeżeli chcecie przetestować minerały wybierzcie te "prawdziwe" bez niepotrzebnych dodatków. Bardzo wyczerpujący artykuł na ten temat opublikowała Karina M z blogu Biochemia Kosmetyczna. Link możecie znaleźć tu.

Ogólna ocena: Podkład EDM był pierwszym minerałem jakiego używałam, więc mam do niego sentyment. Wersja Semi-Matte daje bardzo ładny lekko rozświetlający efekt, natomiast wersja matująca niestety nie matuje na długo. Nie nadają się one do mocno przetłuszczającej się skóry. Przy złej kondycji cery potrafią podkreślić skórki i inne nierówności. Minerały minerałom nie równe, a każda skóra ma inne potrzeby, dlatego myślę, że warto zaopatrzyć się w próbki i przetestować zanim kupi się pełne opakowanie.

Copyright © 2016 Ekofilka - naturalnie, że kosmetyki , Blogger