Naturalne sypkie pudry matujące - HITY i KITY

Cześć,

Puder to jeden z nieodłącznych atrybutów kobiecej kosmetyczki. Może służyć nam do wygładzania, rozświetlania, utrwalania czy matowienia - jeden kosmetyk a tyle możliwości. Jako posiadaczka cery mocno przetłaczającej się w strefie T zawsze muszę mieć pod ręką dobry puder matujący, ale znalezienie takiego który sprostałby moim oczekiwaniom nie jest łatwe.


Everyday Minerals Finishing Dust, Ecocera Puder ryżowy, Fixer, Mohani Puder ryżowy, Innisfrree, No-Sebum Mineral Powder

Mój idealny puder musi oczywiście matować, ale przy tym nie wysuszać skóry, musi mieć naturalny skład bez zbędnych dodatków i substancji drażniących czy szkodliwych (przede wszystkim parafiny czy silikonów, które mnie zapychają). Najlepiej, żeby był trwały oraz ładnie wygładzał skórę bez podkreślania nierówności czy skórek i był transparentny.
Tylko czy taki ideał istnieje? Ja cały czas go poszukuję, ale przedstawię Wam kilka propozycji z mojej kosmetyczki, które są blisko ideału oraz te które się kompletnie nie sprawdziły.


Puder bambusowy z jedwabiem Biochemia Urody

To pierwszy sypki puder naturalny z jakim miałam odczynienia. Jest tani i wydajny oraz ma najprostszy skład ze wszystkich przeze mnie testowanych. Puder bambusowy składa się tylko z jednego składnika Bambusa Arundinacea Stem Powder, a jeżeli wybierzecie opcję z jedwabiem dochodzi drugi składnik, czyli puder jedwabny. Ma on postać białego proszku, który zgodnie z opisem ma stać się transparentny na skórze. Jedno opakowanie starcza na bardzo długo z jednej prostej przyczyny - nie można z nim przesadzić, bo będzie widoczny na twarzy. Trzeba nakładać go lekką ręką i pamiętać, że lepiej nałożyć mniej i dołożyć, gdyż lekko bieli. Do minusów zaliczam też mocne pylenie przy nakładaniu.
Moim ulubionym sposobem na nakładanie go było stemplowanie pędzlem a następnie delikatne omiatanie czystym pędzlem. Aby pozbyć się pudrowości lub efektu bielenia można nałożyć go zwilżoną gąbeczką delikatnie wklepując.
Jeżeli chodzi o mat  to jest przyzwoity, ale puder nie sprawiał,  że moja skóra była matowa od rana do wieczora. Wydłużał trwałość makijażu i matowość o jakieś dwie godziny w porównaniu do innych pudrów drogeryjnych. Nie powodował u mnie żadnych negatywnych skutków takich jak zapychanie czy podrażnianie skóry. Zdecydowanie wart wypróbowania.

Puder ryżowy Fixer Ecocera


Ecocera, puder ryżowy, Fixer

Ten puder kupiłam kiedy skończył mi się puder bambusowym. Byłam ciekawa czy jest między nimi jakaś różnica. I jest :).
Pierwszą z nich jest skład. Producent zapewnia, że produkt jest w 100% naturalny, ale wbrew pozorom jego głównym składnikiem nie jest jest puder ryżowy lecz dimethylimidazolidinone, czyli związek chemiczny powstający w reakcji skrobi ryżowej ze swojsko brzmiącym 3-dimethyl-4, 5-dihydroxy-2-imidazolidinone. Skrobia ryżowa jest na drugim miejscu. Oprócz tego zawiera też stearynian magnezu - substancję dozwolona nawet w suplementach i lekach, ale budzącą coraz większe kontrowersje. Do tego dwa konserwanty w tym niepolecany kobietom w ciąży phenoxyethanol i zupełnie niepotrzebną substancję zapachową. Skład nie jest zatem idealny.
Podobnie jak puder bambusowy bieli skórę, ale efekt ten jest naprawdę minimalny i można go łatwo zminimalizować nakładając na mokro. Jest też drobniej zmielony i nie pyli  tak mocno jak odpowiednik z bambusa. Bardzo ładnie wygładza skórę. Oczywiście nie daje żadnego krycia, ale mat jest trwały i utrzymuje się w moim przypadku około 4-5 godzin. Nie zauważyłam by powodował jakieś problemy skórne i raczej współgra z większością podkładów, także tych mineralnych. Opakowanie jest ogromne a jego koszt to ok. 19 PLN za 15 gram. Na pewno zostanie w mojej kosmetyczce na dłużej.

Puder ryżowy Mohani

Posiadam tylko próbkę. Zauważyłam, że ten puder jest bardziej zbity (tworzą się w nim grudki)  w swojej konsystencji niż puder z Ecolore, jednak nie wpływa to w żadnym stopniu na jego stosowanie i pod względem właściwości jest niemal identyczny. Również lekko bieli i wygładza skórę. Przedłuża trwałość makijażu i matowość skóry do 5 godzin.
Składa się z  Oryza Sativa Strach, Magnesium Stearate, Isopropyl Myristate, Glycine Soja oil, Safflowe Seed Oil, Linoleic Acid, Retinyl Palmita. Zawiertość substancji oleistych może zapobiegać wysuszeniu skóry i przypasć do gustu osobym z sucha skórą, ale wosk Isopropyl Myristate może mieć działanie komodogenne.
Jest też droższy od poprzednika za 5 gram płacimy około 30 PLN.

Finishing Dust Everyday Minerals


EDM, Everyday Minerals Finishing Dust

Mam mieszane uczucia wobec tego produktu. Pierwszy raz dostałam go jako próbkę i się nim zachwyciłam. Niestety po zakupieniu pełnowymiarowego opakowania zmieniłam zdanie. Przyczyną może być fakt, że jakiś czas temu producent zmienił jego skład i dodał Citric Acid, który jest substancją bezpieczną, ale jak to kwas, może powodować przesuszenie skóry. Oprócz tego składa się on głownie ze skrobi ryżowej, wyciągu z czarnej porzeczki i tlenków żelaza.
Puder jest dość drogi. W Polskim sklepie EDM musimy zapłacić za niego aż 72,90 PLN za 4,8 gramy. Ja swój kupiłam przez stronę iherb.com i zapłaciłam ok. 40 PLN. 
Puder ten jest bardzo drobno zmielony i w przeciwieństwie do poprzedników ma żółty kolor. Producent zapewnia, że kolor ma być niewidoczny na twarzy i pasuje do wszystkich karnacji, ale nie mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem. W przypadku osób o bardzo jasnej skórze może  być widoczny.
Oprócz tego nie współgra dobrze ze wszystkimi kosmetykami. Zauważyłam, że  nieładnie wygląda zastosowany na jasnych podkładach mineralnych - tworzy plamy koloru i wchodzi w pory. Lepiej sprawdza się na tradycyjnych podkładach płynnych kiedy tylko omieciemy nim twarz. Daje wtedy efekt wygładzenia. Niestety jego właściwości matujące są bardzo przeciętne.  Myślę, że jeżeli ktoś szuka pudru z dobrym, naturalnym składem i delikatnym kolorem to może być dobry wybór, ale przed zakupem pełnowymiarowego opakowania koniecznie należy zaopatrzyć się w próbkę (dostępne na polskiej stronie EDM).


No-Sebum Mineral Powder Innisfree

Z mojej perspektywy to największy bubel w tym zestawieniu. Jego jedynym plusem jak dla mnie jest urocze opakowanie z malutkim puszkiem do nakładania. Kupiony przez iherb.com kosztował trzydzieści kilka złotych. 
Wbrew nazwie nie jest to produkt mineralny czy  nawet naturalny.
W składzie ma m. in. silikony, syntetyczny emulgator ethylene/acrylic acid copolymer używany np. w lakierach do włosów czy paznokci oraz konserwant 1,2-hexanediol mogący drażnić skórę. Patrząc na listę składników dziwi mnie, że wiele osób poleca go dla skór problemowych ze skłonnością do wyprysków. Owszem zawiera on minerał Jeju, ale jest on wymieniony gdzieś na środku składu więc jego ilość może być nieznaczna.
Na plus dodam, że dwa główne składniki są całkowicie naturalne i niegroźne, a jest to krzemionka i skrobia kukurydziana (żeby nie było aż tak różowo pochodząca z kukurydzy modyfikowanej ;)).
Przechodząc do właściwości, bo to przede wszystkim one wpłynęły na moją negatywna ocenę, puder jest bardzo widoczny na skórze. Podkreśla suche skórki, nierówności i jest bardzo wysuszający. Na pewno nie radziłabym stosować go pod oczy. Za każdym razem kiedy go nakładałam rujnował mi makijaż do tego stopnia, że musiałam go zmyć i położyć od nowa.
Nie wypowiem się o jego właściwościach matujących, bo niestety nie był on na mojej twarzy na tyle długo bym mogła zaobserwować jak się zachowuje. Do tego ma on silnie miętowy zapach, który mi osobiście nie pasuje.
Muszę jednak wspomnieć, że w internecie ma ona bardzo dużo pozytywnych opinii, więc możliwe że jestem odosobnionym przypadkiem i tylko moja wyjątkowo trudna cera z nim nie współgra. 


Everyday Minerals Finishing Dust, Ecocera Puder ryżowy, Fixer, Mohani Puder ryżowy, Innisfrree, No-Sebum Mineral Powder

Skrobia ziemniaczana

Opcja najtańsza i najbardziej dostępna do zrobienia samemu w domu. Ze skrobią stosowaną jako puder bawiłam się na początku mojej przygody z naturalnym makijażem. Muszę przyznać, że faktycznie ma ona właściwości matujące i wygładzające, ale niestety sama w sobie jest bardzo trudna do równomiernego nałożenia. Bieli i może stworzyć widoczne plamy na makijażu. Próbowałam różnych technik nakładania i najlepiej sprawdzała się nabierana na palec w minimalnej ilości i wklepywana w problematyczne miejsca takie jak broda czy nos. Moim zdaniem nie sprawdza się jako puder wykończeniowy, ale można spróbować zastosować ją przed makijażem jako dodatkową warstwę matującą. Stosowana codziennie może trochę przesuszać skórę, ale nie zauważyłam żeby powodowała u mnie zapychanie czy wypryski. Dodam, że używałam ją tylko okazjonalnie.

Na swojej liście życzeń mam jeszcze Mega Matte Kapok Tree Powder z Pixie i na pewno podzielę się moją opinią po wypróbowaniu.

A jakie są wasze ulubione pudry matujące? A może wolicie efekt rozświetlenia? 

Copyright © 2016 Ekofilka - naturalnie, że kosmetyki , Blogger