Resibo GLOW - czy sprawdza się na tłustej skórze?

Długo zastawiałam się nad tym zakupem. Przy mojej mocno przetłuszczającej się strefie T i rozszerzonych porach dodatkowy blask jest zazwyczaj ostatnią rzeczą, której potrzebuję. Resibo Glow kusił mnie zarówno dobrym składem, jak i samymi pozytywnymi recenzjami w sieci. W końcu promocja w Kontigo przekonała mnie, żebym i ja go wypróbowała.


Resibo, Resibo Glow, krem rozświetlający

Cena: ok. 69,00 PLN       Pojemność: 30 ml    Data ważności: inna dla każdej partii, podana na dole tuby

Skład: Skład jest bardzo dobry, naturalny bez substancji mogących zapychać. Unikać go powinny osoby wrażliwe na glicerynę. 

Aqua, Propanediol, Glycerin, Squalane, Mica, Aleurites Moluccana Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Vitis Vinifera Seed Oil, Isoamyl Laurate, Caprylic/Capric Triglyceride*, C12-C16 Alcohols*, Titanium Dioxide (CI 77891), Coco Caprylate/Caprate*, Polyhydroxystearic Acid, Salvia Sclarea Extract*, Hydrogenated Lecithin*, Cellulose Gum*, Microcrystalline Cellulose*, Cetearyl Alcohol, Sodium Phytate*, Biosaccharide Gum-1, Palmitic Acid*, Silica, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool.

Resibo, Resibo Glow, krem rozświetlając

Opakowanie: Tradycyjnie już krem Resibo zapakowany jest w kartonową tubę tym razem w szarym kolorze z holograficznym wzorem. Tuba jest wysoka i może służyć nam np. jako stojak do pędzli. Sam krem mieści się w plastikowej tubce z pompką, która w zależności od siły nacisku dozuje taką ilość produktu jaką chcemy. 



Działanie: Resibo Glow to w moim odczuciu bardziej emulsja niż krem. Formuła jest bardzo lekka i po rozsmarowaniu wchłania się całkowicie bez pozostawienia lepkiej warstwy. Jest on niewyczuwalny na skórze. Producent zaleca stosowanie go na inny krem i w przypadku osób ze skórą suchą może być to konieczne, bo sam w sobie nie nawilża. Stanowi bardziej dodatkową warstwę zapobiegającą utracie wilgoci ze skóry, co dla mnie jest wystarczające. Rozświetlenie zawdzięcza mikro drobinkom miki, które pięknie mienią się na słońcu, ale jest to bardzo dyskretny blask. Drobinki są naprawdę malutkie, niemal niezauważalne dlatego bez obaw można go stosować nawet na skórze z nierównościami bez obawy, że je podkreślimy. Producent zapewnia, że kolor drobinek jest neutralny i dostosuje się do każdej skóry. Z tym nie do końca się zgadzam. Rozświetlenie jakie daje ten krem przypomina trochę perłową taflę o jasnym białawym odcieniu. Gdyby to był tradycyjny rozświetlacz prasowany pewnie opisano by go jako diamentowy lub księżycowy. Złotawe drobinki widoczne są tylko pod słońcem.

Jest on na tyle subtelny, że przy mojej mieszanej skórze mogę zastosować go na całą twarz a następnie nałożyć makijaż. Nie wzmaga on przetłuszczania, ale strefa T w ciągu dnia wymaga przypudrowania. Nie jest to jednak wina tego krem tylko kwestia tłustej skóry. Mam wrażenie, że pod mocniejszym makijażem efekt rozświetlenia całkowicie znika. Najlepiej sprawdza się w roli bazy pod minerały, bo nie przykrywają one go całkowicie i można wtedy zobaczyć ten "wewnętrzny blask". Dobrze sprawdza się też w połączeniu z korektorem pod oczy.

Niestety na zdjęciu nie udało mi się uchwycić efektu jaki daje, ale możecie sie przekonać, że nie ma  w nim żadnych wyraźnych drobinek.


Ogólna ocena: Jest to bardzo ciekawy, innowacyjny kosmetyk. Taki trochę "dziwak", bo nie jest to ani typowy kosmetyk do makijażu ani do pielęgnacji. Fanki mega blasku nie będą z niego zadowolone, ale bardzo fajnie może się sprawdzić do makijażu w stylu "no make up". Jest też genialny na plażę i chętnie kupiłabym go w wersji do ciała jako zamiennik suchych olejków rozświetlających à la Nuxe. Resibo powinno o tym pomyśleć ;) Generalnie wart wypróbowania, ale nie będzie to mój niezbędnik.
Copyright © 2016 Ekofilka - naturalnie, że kosmetyki , Blogger