Mycie twarzy mydłem - szaleństwo czy pomoc w walce z trądzikiem?

Dzisiaj będzie kilka słów o mydle. Mydło do mycia twarzy to temat dość kontrowersyjny, bo przez wiele lat były one uznawane za najgorsze zło w pielęgnacji twarzy. Od jakiegoś czasu pojawia się jednak coraz więcej opinii, że mycie twarzy mydłem nie tylko nie szkodzi, ale może nawet pomóc. A jak jest naprawdę? 



Caolion, soap, mydło naturalne, mydło Aleppo, Wardi Shan, La Roche Posay, Lipikar, kostka myjąca


Czym jest mydło?

Mydło to połączenie metali alkalicznych, zazwyczaj sodu lub potasu z kwasami tłuszczowymi. Takie połączenie daje nam środek powierzchniowo czynny (czyli myjący), który po połączeniu z wodą wnika w strukturę brudu i rozpuszcza go. Niestety mydła mają wysokie pH w okolicach 10, co znacznie odbiega od pH zdrowej skóry, która wynosi około 5. Mydła podnoszą więc pH przez co mogą naruszyć warstwę ochronną skóry i tym samym narazić ją na działanie bakterii i grzybów. Z przeprowadzonych badań wynika, że podniesione pH utrzymuje się ponad godzinę po myciu zanim samo wróci do swojego naturalnego poziomu.

Skala pH wynosi od 0 do 14 gdzie wynik od 0 do 7 oznacza odczyn kwaśny, 7 odczyn neutralny (obojętny), a powyżej 7 odczyn zasadowy (alkaliczny).
W idealnej sytuacji pH nasza skóry oscyluje wokół 5, a wszelkie nadmierne odchylenia w stronę kwaśną czy też zasadową naruszają równowagę skóry.

Czyli mydło nie nadaje się do mycia twarzy?

Opierając się na założeniu, że nasza cera ma idealny, lekko kwaśny odczyn pH 5,5 myjąc twarz mydłem codziennie rano i wieczorem faktycznie możemy sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Zazwyczaj jednak naszej skórze daleko do ideału i różne czynniki (od stosowanych kosmetyków, poprzez to co jemy, na środowisku w jakim żyjemy kończąc) wpływają na wahania pH naszej skóry. Oznacza to, że pH danej osoby niekoniecznie musi wynosić 5,5, ale może być wyższe lub niższe.
Zauważmy też, że do lat 80, a w Polsce pewnie do lat 90 nie było na rynku produktów do mycia innych niż zasadowe i tym własnie skórę myły nasze mamy i babcie. Używanie mydła do mycia twarzy nie jest zatem czymś nowym i nie sprawdzonym.
Dodatkowo obecnie w naszej codziennej pielęgnacji bardzo popularne stały się produkty oparte na  kwasach, które to obniżają pH cery.

Idąc tym tropem można wywnioskować, że umycie twarzy mydłem może pomóc nam zrównoważyć pH poprzez jego delikatne podniesienie. Istnieją już nawet specjalne zabiegi w gabinetach kosmetycznych zwane Alkaline Wash polegające na szybkim podniesieniu pH twarzy do 12 co ma pomóc na takie problemy jak trądzik, hiperpigmentacja czy nawet niechciane owłosienie. To dość intensywna metoda i nie mam wystarczających danych, żeby się o niej wypowiedzieć, ale pokazuje, że podniesienie pH  może przynosić skórze korzyści.

To stosować to mydło czy nie?

W tym miejscu chciałabym odnieść się do moich własnych doświadczeń. Moja tłusta w strefie T i normalna na policzkach skóra naczynkowa była problematyczna od wczesnych lat nastoletnich. Wtedy też szukając remedium posłuchałam głosu z reklam i zaczęłam przygodę z żelami do mycia twarzy. Przez wiele lat nie myłam twarzy niczym innym oprócz żelu i toniku, aż w akcie rozpaczy spróbowałam umyć skórę zwykłym szarym mydłem Biały Jeleń. To było jak objawienie. Po pierwsze, w odróżnieniu od żelu moja skóra po umyciu mydłem nie była ściągnięta i nie błagała o krem (to ciekawe biorąc pod uwagę, że własnie przed wysuszeniem skóry jesteśmy ostrzegani  w kontekście mycia twarzy mydłem). Drugim niemal natychmiastowym efektem było zmniejszenie się zaczerwienień i podrażnień. To skłoniło mnie do dalszego eksperymentowania z mydłami i od kilku lat są one nieodłączną częścią mojej pielęgnacji. Bardzo dobrze oczyszczają, ale nie podrażniają mojej skóry.

Nie twierdzę, że metoda ta będzie odpowiednia dla każdego. Jest to bardzo indywidualna kwestia i każdy powinien sam zdecydować czy chce wypróbować ten sposób oczyszczania.

Dla kogo?

Myślę, że spróbować może każdy ponieważ ryzyko jakie niesie ze sobą ta metoda jest bardzo małe. Polecałabym ją jednak zwłaszcza dla osób ze skórą tłustą, zanieczyszczoną i podrażnioną.


Caolion, soap, mydło naturalne, mydło Aleppo, Wardi Shan, La Roche Posay, Lipikar, kostka myjąca


Jakie mydło wybrać?

Jak wspomniałam wyżej ja zaczęłam od zwykłego szarego mydła, które kosztowało grosze i miało prosty, naturalny skład. Z perspektywy czasu nie jest to jednak mydło, które polecałabym do stosowania na co dzień i ja sama nie myję nim już twarzy od bardzo dawna. Jest za to cała masa innych świetnych mydeł o różnych właściwościach.

Najważniejsze żeby mydło:

- miało naturalny skład
- nie zawierało silnych detergentów jak SLS, SLES
- nie zawierało zbędnych substancji zapachowych i konserwantów

Im krótszy skład tym lepiej.

Nie stosujcie więc żadnych kolorowych i pachnących mydełek typu FA.
Ze sprawdzonych przeze mnie mydeł mogę polecić Aleppo w niższych stężeniach (5-10%), Wardi Shan (moje ulubione w wersji różowej na przebarwienia) czy azjatyckie mydło węglowe Caolion Pore Purifying CO2 z Sephory. 

Używałam też mydła czarnego z Nacomi, ale jest ono bardzo silne i może przesuszać. Sprawdza się bardziej jako silnie oczyszczająca kuracja od czasu do czasu.

Istnieją też tzw. syndety czyli kostki myjące nie zawierające mydła lub jego małą ilość, a swoje właściwości myjące zawdzięczają substancjom chemicznym. Mają one niższe pH i są polecane dla skór wrażliwych. Ja przetestowałam kostkę myjącą La Roche Posay z serii Lipikar Surgras przeznaczoną dla osób o skórze atopowej. Faktycznie jest ona łagodna i oprócz tego, że bardzo szczypie w oczy to w zasadzie nie czuję różnicy pomiędzy nią a mydłami naturalnymi. Może sprawdzić się u osób, które źle reagują na tradycyjne mydła, ale nie chcą stosować żeli. 

Pobawiłam się też w małego chemika i zrobiłam test papierkiem lakmusowym wszystkich mydeł jakie obecnie posiadam. Wyniki były następujące:

Kostka myjąca z LRP - pH pomiędzy 6 a 7, ale bardziej zbliżone do 6
Aleppo - pH między 6 a 7, ale bardziej zbliżone do 7
Wardi Shan - pH ok. 7
Caolion - pH 7
Szare mydło - pH ok. 8

Syndet faktycznie ma najniższe pH z całej piątki, ale różnica pomiędzy nim a naturalnymi mydłami jest niewielka. 

Weźcie pod uwagę, że nie jest to profesjonalne badanie i wyniki mogłam ocenić tylko na oko, więc mogą one różnić się od faktycznych danych laboratoryjnych.


Jak stosować?

Przede wszystkim nie szorujemy sobie twarzy mydłem, tylko pienimy je w dłoniach i myjemy samą pianą. Na początek starajmy się, żeby nie trwało to dłużej niż 30 sekund. To nie jest maseczka, którą mamy trzymać na twarzy. Nie szalejmy też z częstotliwością i stosujmy je maksymalnie 2 razy w tygodniu na wieczór. Jeżeli boicie się przesuszenia zastosujcie mydło do zmycia olejku do demakijażu (olejek stworzy dodatkową warstwę ochronną). Pamiętajcie, że mydła nie nadają się do zmywania makijażu oczu i tę okolicę należy umyć delikatnym płynem do demakijażu. Po umyciu zaleca się przetarcie twarzy tonikiem w celu obniżenia pH.

Z czasem kiedy zauważycie, że ta metoda Wam służy  możecie ją modyfikować. Należy jednak pamiętać, że mydło nie powinno być jedynym kosmetykiem do oczyszczania i najlepiej stosować je zamiennie np. z łagodnym żelem Sylveco czy pastą do mycia twarzy Fresh & Natural.

Mały trik - jeżeli stosujecie mydło tylko do mycia twarzy i chcecie je trochę zaoszczędzić możecie przekroić kostkę na cztery części i używać tylko jednej z nich, a pozostałe części schować gdzieś z dala od wody. Pamiętajcie też żeby zawsze odkładać je na suchą mydelniczkę, bo inaczej szybko się zmydli.


Caolion, soap, mydło naturalne, mydło Aleppo, Wardi Shan, La Roche Posay, Lipikar, kostka myjąca


Jestem ciekawa jakie jest wasze zdanie na temat mydeł do mycia twarzy.  Jesteście  zwolenniczkami czy przeciwniczkami tej metody?

Więcej możecie poczytać tutaj:

Copyright © 2016 Ekofilka - naturalnie, że kosmetyki , Blogger